Miętowy ajran

ajran 3

 

Czy tęsk­nię za zmien­nym, zim­nym pol­skim latem? Niezbyt. Ale z dru­giej stro­ny, ponad 35-cio stop­nio­we upa­ły w mie­ście, szcze­gól­nie gdy pra­cu­je się osiem godzin w biu­rze też nie nale­żą do naj­bar­dziej kom­for­to­wej sytu­acji. Działający na zwol­nio­ny­ch obro­ta­ch mózg odma­wia posłu­szeń­stwa, dzień dłu­ży się nie­mi­ło­sier­nie, a noc nie daje spe­cjal­ne­go wytchnie­nia. Letni sara­jew­ski sple­en zno­wu mnie dopa­dł. Tak samo jak w zeszłym i, tak i w tym roku ratu­ję się arbu­zem, ale mam też nowe­go sprzy­mie­rzeń­ca w wal­ce z upa­ła­mi. Jest nim turec­ki ajran.

Jak wia­do­mo kuch­nia bośniac­ka i sze­rzej bał­kań­ska opar­ta jest od wie­ków w dużej mie­rze na kuch­ni turec­kiej. Ale nie­któ­re turec­kie dania czy napo­je, zyska­ły na popu­lar­no­ści sto­sun­ko­wo nie­daw­no. Ajran jest tego przy­kła­dem. Nie wiem czy to wpływ samy­ch Turków, któ­rzy maso­wo w Bośni stu­diu­ją oraz przy­jeż­dża­ją do BiH na waka­cje, czy też fakt, że wie­lu Bośniaków zaczę­ło regu­lar­nie odwie­dzać Turcję, ale popu­lar­ny w Turcji napój jogur­to­wy ajran od kil­ku lat dopie­ro pod­bi­ja lokal­ne pod­nie­bie­nia.

Od zeszłe­go lata jest moż­na go kupić prak­tycz­nie w każ­dym skle­pie. Do tej pory piło się raczej wyśmie­ni­ty lokal­ny pit­ny jogurt natu­ral­ny, któ­ry moż­na kupić we wszyst­ki­ch moż­li­wy­ch opa­ko­wa­nia­ch i roz­mia­ra­ch. Od mały­ch kubecz­ków, do bute­lek pół-litrowych, litro­wy­ch, pół­to­ra­li­tro­wy­ch, a nawet dwu­li­tro­wy­ch skoń­czyw­szy. Szczególnie roz­czu­la mnie, że jogurt moż­na kupić w worecz­ka­ch, taki­ch jak kie­dyś (?) było sprze­da­wa­ne u nas mle­ko. Chociaż taka toreb­ka też pla­sti­ko­wa, to przy­naj­mniej zaj­mu­je mniej miej­sca niż butel­ki, a jeśli bośniac­ka rodzi­na do więk­szo­ści posił­ków pije co naj­mniej szklan­kę jogur­tu, to moż­na sobie łatwo wyobra­zić, ile się tego nazbie­ra. Ale wra­ca­jąc do ajra­nu. Można go w bośniac­ki­ch skle­pa­ch kupić w dwó­ch warian­ta­ch. Chudszym i tłust­szym. Oba są bar­dzo dobre.

Nie wiem czy ajran jest dostęp­ny w Polsce, ale pocie­sza­ją­ce jest, że moż­na go same­mu bar­dzo łatwo zro­bić. Bo to nic inne­go jak zwy­kły pit­ny jogurt natu­ral­nym roz­cień­czo­ny wodą i lek­ko poso­lo­ny. Sól jest bar­dzo waż­na, bo to ona nada­je mu tak orzeź­wia­ją­cej mocy. Mało tego, ajran moż­na dodat­ko­wo pod­krę­cić mik­su­jąc go ze świe­żą mię­tą, a w przy­pad­ku jej bra­ku z mię­tą suszo­ną.

ajran 1

Podsumowując ajran w upał jest super, bo gasi pra­gnie­nie lepiej niż woda czy soki, a obec­no­ść soli spra­wia, że uzu­peł­nia­my wypo­co­ne mikro­ele­men­ty. Nie wiem czy to potwier­dzo­ne nauko­wo, ale po wypi­ciu ajra­nu czu­ję jak moje cia­ło schła­dza się o kil­ka stop­ni. Warto spró­bo­wać!

Ajran mię­to­wy

por­cja na 2 oso­by

500 ml dobre­go, nie­sło­dzo­ne­go pit­ne­go jogur­tu natu­ral­ne­go

300 ml wody

duża szczyp­ta soli mor­skiej

kil­ka­na­ście list­ków świe­żej mię­ty lub pół łyżecz­ki suszo­nej

 

Jogurt i wodę wcze­śniej dobrze schło­dzić. Dodać do nich pozo­sta­łe skład­ni­ki i zblen­do­wać . Można wymie­szać ręcz­nie, ale zblen­do­wa­ny ajvar ma faj­ną pian­kę i efek­tow­niej wyglą­da. Pić od razu po przy­go­to­wa­niu! A jeśli zro­bi­cie wię­cej i zosta­nie, to przed każ­dym poda­niem zblen­do­wać jesz­cze raz, lub cho­ciaż ener­gicz­nie wymie­szać, bo woda i jogurt z cza­sem mogą zacząć się oddzie­lać.

ajran 2

A może to?

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *