Puszyste placki gryczane z cukinią

placuszki z cukinii

Na co dzień w kuch­ni bośniac­kiej kró­lu­je bia­ła mąka pszen­na - kwin­te­sen­cja tych strasz­ny­ch węglo­wo­da­nów pro­sty­ch i zabój­cze­go glu­te­nu. A nawet bar­dzo bia­ła, bo naj­po­pu­lar­niej­szy wariant to ide­al­nie zmie­lo­ny i oczysz­czo­ny z naj­mniej­szej dro­bin­ki błon­ni­ka Zlatni Puder, czy­li zło­ty puder. Większość dań jest robio­na wła­śnie z jego wyko­rzy­sta­niem, więc bia­da bez­glu­te­no­we­mu wega­ni­no­wi na bał­kań­ski­ch waka­cja­ch. Na szczę­ście prze­ży­je on na dorod­ny­ch warzy­wa­ch i owo­ca­ch, a jeśli pój­dzie do skle­pu, to szyb­ko oka­że się, że ma szan­sę tak­że dostar­czyć porząd­ne­go pali­wa dla zmę­czo­ny­ch pły­wa­niem i cho­dze­niem po góra­ch mię­śni pod posta­cią sze­ro­kiej gamy zdro­wy­ch, eko­lo­gicz­ny­ch i lokal­ny­ch pro­duk­tów gry­cza­ny­ch.

Przede wszyst­kim, wbrew pozo­rom, wybór mąk mamy przy­naj­mniej w Bośni a wie­rzę, że i na cały­ch Bałkanach, napraw­dę impo­nu­ją­cy. W BiH moż­na kupić w zasa­dzie wszyst­kie jej rodza­je – pszen­ną razo­wą, żyt­nią, kuku­ry­dzia­ną, jęcz­mien­ną, owsia­ną, ryżo­wą w róż­ny­ch warian­ta­ch prze­mia­łu. I nie mówię tu o skle­pa­ch ze zdro­wą żyw­no­ścią, tyl­ko o zwy­kły­ch skle­pa­ch spo­żyw­czy­ch.

Dla mnie naj­więk­szym bał­kań­skim odkry­ciem jest jed­nak mąka gry­cza­na. Jest moją zde­cy­do­wa­ną fawo­ryt­ką i do niej wra­cam naj­czę­ściej. Gryka jest upra­wia­na w Bośni i na cały­ch Bałkanach. Ostatnio na fali mody na zdro­we odży­wia­nie i natu­ral­ne pro­duk­ty wra­ca do łask po lata­ch zapo­mnie­nia. Co cie­ka­we, na Bałkanach gry­ki nie je się w posta­ci kaszy jak u nas. W ogó­le kasza jako doda­tek do dań, zamia­st ryżu, ziem­nia­ków czy maka­ro­nu, jest nie­zna­na i przyj­mo­wa­na bar­dzo podejrz­li­wie. Natomiast mąka gry­cza­na oraz pro­duk­ty z niej zro­bio­ne, wszel­kie­go rodza­ju maka­ro­ny, mie­szan­ki na nale­śni­ki, cia­sto na pity i laza­nię itp., prze­bi­ja­ją się na rynek w zaska­ku­ją­cym tem­pie.

W Bośni moż­na kupić kil­ka warian­tów mąki gry­cza­nej – z peł­ne­go prze­mia­łu wpro­st od gospo­da­rza z widocz­ny­mi i nie­ste­ty bar­dzo wyczu­wal­ny­mi łuska­mi. Przy całej jej zdro­wot­no­ści, nie pole­cam. Plułam twar­dy­mi łuska­mi przy każ­dym kęsie chle­ba, nale­śni­ka i plac­ka. Warto wybrać razo­wą (inte­gral­no bra­sno) – z widocz­ny­mi, ale jed­nak zmie­lo­ny­mi łuska­mi. Jest też zwy­kła mąka (narod­no bra­sno) – prze­mie­lo­na dość porząd­nie, ale nadal w ciem­nym kolo­rze. Ciekawą i bar­dzo miłą w uży­ciu opcją jest puder gry­cza­ny, czy­li mąka gry­cza­na o naj­ja­śniej­szym kolo­rze – jest to bar­dzo dokład­nie zmie­lo­na i oczysz­czo­na gry­ka, prak­tycz­nie zastę­pu­ją­ca mąkę pszen­ną. Do pozo­sta­ły­ch warian­tów mąki gry­cza­nej dla uzy­ska­nia lep­szej struk­tu­ry cia­sta i sma­ku doda­je się zazwy­czaj mąką pszen­ną w róż­ny­ch, nie koniecz­nie domi­nu­ją­cy­ch, pro­por­cja­ch.

Mąka gry­cza­na jest bar­dzo wdzięcz­na w obrób­ce. Dobrze współ­pra­cu­je zarów­no w wypie­ka­ch – chle­ba­ch i buł­ka­ch, jak we wszel­kie­go rodza­ju plac­ka­ch i nale­śni­ka­ch. Ja robię na niej nawet chle­bek bana­no­wy, ale to jest opcja dla wyjąt­ko­wy­ch miło­śni­ków gry­cza­ne­go, ziemisto-gliniastego posma­ku.

Mąka gry­cza­na, o ile jest upra­wia­na, skła­do­wa­na i pako­wa­na oddziel­nie od inny­ch zbóż, jest bez­glu­te­no­wa. Trzeba spraw­dzać opi­sy na opa­ko­wa­nia­ch. O walo­ra­ch zdro­wot­ny­ch nie będę się roz­pi­sy­wać, bo wia­do­mo, że poczci­wa gry­cza­na to jest lokal­ny, jak widać nie tyl­ko pol­ski, super­fo­od. Będąc w Bośni war­to zaopa­trzyć się w róż­ne warian­ty mąki gry­cza­nej, bo jest upra­wia­na na miej­scu oraz ma bar­dzo przy­stęp­ną cenę. Mam w pla­na­ch wpis o zagłę­biu gry­cza­nym, któ­re war­to odwie­dzić w BiH, więc do tema­tu będzie­my jesz­cze (nie raz!) wra­cać.

Dzisiejszy prze­pis na puszy­ste plac­ki gry­cza­ne z cuki­nii jest zain­spi­ro­wa­ny pro­po­zy­cją bar­ku, z któ­re­go cza­sa­mi zama­wia­my jedze­nie do biu­ra. Nie wiem jaki jest ich ory­gi­nal­ny prze­pis, więc plac­ki zro­bi­łam po swo­je­mu. Oczywiście wyszły zupeł­nie inne, ale są napraw­dę war­te pole­ce­nia. Ich sekret pole­ga na ubi­ciu bia­łek – to one spra­wia­ją, że plac­ki są nie­sa­mo­wi­cie lek­kie i puszy­ste. W warian­cie z wegań­skim zamien­ni­kiem tj. jak sie­mię lnia­nie, tra­cą tro­chę na uro­dzie i sma­ku, ale pew­nie zysku­ją na skład­ni­ka­ch odżyw­czy­ch.

Placki są dobre pro­sto z patel­ni, ale też na zim­no. Można je spo­koj­nie zabrać lun­ch boxie do szko­ły i pra­cy, a w towa­rzy­stwie gęste­go jogur­tu bał­kań­skie­go (grec­kie­go), lek­kie­go twa­roż­ku lub z sałat­ką z pomi­do­rów sta­no­wią napraw­dę dosko­na­ły lek­ki lun­ch lub kola­cję. Ciasto nie wyma­ga spe­cjal­ny­ch umie­jęt­no­ści i łatwo obra­ca się przy pomo­cy łopat­ki, więc napraw­dę nie ma na co cze­kać!

placuszki z cukinii 2

Puszyste gry­cza­ne plac­ki z cuki­nii

Porcja na 2 oso­by (ok. 13 plac­ków)

1 śred­nia cuki­nia
2 jaj­ka – biał­ka oddzie­lić od żół­tek
3 łyż­ki drob­nej mąki gry­cza­nej
szczyp­ta eko­lo­gicz­ne­go prosz­ku do pie­cze­nia
½ łyżecz­ki soli
½ łyżecz­ki świe­żo zmie­lo­ne­go pie­przu
1 łyżecz­ka mie­szan­ki ziół śród­ziem­no­mor­ski­ch lub pro­wan­sal­ski­ch (lub oddziel­nie suszo­ne: tymia­nek, ore­ga­no, bazy­lia, mię­ta) – w zależ­no­ści od upodo­bań
olej do sma­że­nia

Cukinię zetrzeć na tar­ce o gru­by­ch oczka­ch. Posolić dużą szczyp­tą soli (ok. ½ łyżecz­ki) i odsta­wić na dursz­la­ku na 10 minut, żeby puści­ła wodę (bar­dzo dużo wody!).

W tym cza­sie ubić pia­nę z dwó­ch bia­łek, żółt­ka zacho­wać. Gdy cuki­nia odciek­nie na dursz­la­ku, nabie­rać ją w gar­ść, odci­skać raz jesz­cze i wrzu­cać do miski z ubi­ty­mi biał­ka­mi za każ­dym razem deli­kat­nie, acz sta­now­czo mie­sza­jąc. Po wmie­sza­niu całej cuki­nii, dodać do masy po łyż­ce mąki gry­cza­nej za każ­dym razem mie­sza­jąc. Na koniec dodać zio­ła suszo­ne, szczyp­tę prosz­ku do pie­cze­nia i zamie­szać ostat­ni raz.

Masa powin­na być bar­dzo puszy­sta i raczej rzad­ka, ale po nało­że­niu łyż­ką nie powin­na roz­le­wać się sama na patel­ni. Smażyć na spry­ska­nej ole­jem patel­ni na śred­nim ogniu do zru­mie­nie­nia się spodniej stro­ny. Przewracać deli­kat­nie sze­ro­ką łopat­ką sili­ko­no­wą i sma­żyć jesz­cze ok 1-2 minut.

Podawać na lun­ch lub lek­ką kola­cję z łyż­ką natu­ral­ne­go jogur­tu bał­kań­skie­go, albo w towa­rzy­stwie sałat­ki z pomi­do­rów.

 

A może to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *